Hej 🙂

Na pewno zastanawiacie się czy odwiedzając Amerykę jesteśmy skazani na hamburgery i fryty i czy jest ryzyko, że wrócicie o 10 kg ciężsi niż pojechaliście :D?

– Nie 😉 Spokojnie 🙂

Oczywiście USA ma problem z otyłością i wszechobecnym jedzeniem typu fast food, które jest po prostu tanie wiec i popularne… O wiele szybciej i prościej jest podjechać po jakiegoś hamburgera niż przygotować obiad, bo trzeba by iść na zakupy… a to przecież czas…i wysiłek… i trzeba mieć pomysł 😉 i……

Po drodze przeszkód jest tyle, że wiele osób wybiera skrót, który niekoniecznie dobrze się kończy 🙁

Serio! Ja na swoje własne oczy, tylko w USA widziałam tak bardzo otyłe osoby, że byłam zdziwiona jak się poruszają na dłuższą metę…

Na odpowiedź nie musiałam długo czekać… W Disney World np. zobaczyłam przy wejściu rozstawione w rzędach elektryczne wózki inwalidzkie… Zastanawiałam się przez chwilę, po co ich aż tyle (chyba ze 30 ich było i ciągle dostawiali nowe) – odpowiedź przyszła sama – to otyli wypożyczali je aby na nich zwiedzać 🙁

Kolejne zjawisko, które przyprawiło mnie o zdziwienie połączone z niedowierzaniem, ujrzałam na plaży w Clearwater… Moim oczom ukazała się niewiasta w czarnych rajstopach w panterkę na co założyła majtki od kostiumu kąpielowego (tak… tak górę też miała) 🙂 Chłopcy oczywiście zastanawiali się czy przypadkiem nie jest chora i czy to nie lecznicze rajtki ,ale raczej nie byłyby w panterkę 🙂 Zresztą parę chwil później widzieliśmy podobny okaz tyle, że w czarnych zakolanówkach 🙂 Zimno nie było 🙂 Niecałe 35 stopni 😀

Przepraszam, że to powiem, ale dla mnie człowiek musi być bardzo chory, jeśli doprowadza się do takiego stanu, a potem na tymże wózku inwalidzkim o którym wspomniałam wcześniej jeszcze popija colę, albo je hot-doga 🙁 Ja wszystko rozumiem – każdy, absolutnie każdy, może mieć chwilę słabości i może zjeść coś niezdrowego, ale serio… jeśli otyłość prowadzi już do tego, że sam nie jesteś w stanie chodzić przez dłuższą chwilę, to coś tu jest nie tak…

No ale do rzeczy… gdzie o tym jedzeniu 🙂

Zacznijmy od restauracji:

To co najważniejsze to pamiętajcie o dwóch sprawach!:

  1. Każda pozycja w menu podana jest w cenie netto, do której należy doliczyć podatek (każdy stan ma inny).
  2. Do rachunku napiwek podawany jest w trzech wariantach (mały, średni i duży) – każda restauracja podaje jego wysokość w wartości % zamówienia (np. 15%, 20% i 25%) – nie możesz nie dać napiwku, bądź go zmniejszyć 🙂

 

Odnośnie samego jedzenia:

Wiadomo – są restauracje i są bary z szybkim jedzeniem (kto co woli), ale jeśli jednak decydujemy się na bycie bardziej fit niż fat, wybrałabym to pierwsze 🙂

Tak jak pisałam, można jeść zdrowo, ale w każdej restauracji polecam pytać o to w jaki sposób danie jest przygotowane 🙂 – wydaje się Wam to przesadą?

Kochani 🙂 W USA nawet świeże ryby i owoce morza potrafią zepsuć, gdyż podają je w panierze… to zdarzyło się nam w knajpie z sushi ;/ gdzie teoretycznie, królować powinna ryba sauté. 

A jak u CHIŃCZYKA poprosisz o rybkę z grilla, to dostaniesz najgorszego łososia jakiego jadłeś w życiu 🙁

Do każdego dania obowiązkowo fryty 🙂 Po dwóch tygodniach takiego jedzenia byłabym chodzącym skwarkiem z wystającym brzuszkiem 😛

Na szczęście były jeszcze takie miejsca gdzie serwowali moje ukochane ceviche 🙂 TYLKO CO TU ROBIĄ NACHOSY?! 

Albo Paelę:)

Oczywiście w menu wielu restauracji króluje wołowina – wiadomo 🙂 Widzimy to w wielu amerykańskich filmach 🙂 Samiec alfa, kawał porządnego steka i te sprawy 🙂 Na szczęście restauracje są przygotowane również na takich gości jak ja 😀 Czyli wyrednych smakoszy i poszukiwaczy zdrowych potraw 😀

Tak właśnie skuszona w pewnej kanjpce pozycją „HEALTHY BREAKFAST” zamówiłam jajecznicę z pomidorami i szpinakiem 🙂

Co dostałam?

Jajecznicę z proszku – owszem z pomidorami i szpinakiem, ale również z plastrami boczku czy czegoś – FUUUUUJ!

Ceny? Mniej więcej płacisz tyle ile w Polsce tylko że w $ 🙂 Czyli obiad/kolacja w restauracji to koszt między 18 – 25 $ (zależy co jesz), makarony są tańsze, a owoce morza droższe – tak jak u nas 🙂 . Kieliszek wina do tego między 10 – 15 $ (zależy jakie winko).

Dla porównania kanapka w SUBWAY to koszt ok. 7$ (za tą dużą) 🙂 Czyli wiadomo dlaczego człowiek wybiera czasem nieodpowiednio 🙁 Jest po prostu taniej.

No dobra a jak jest w hotelach/motelach z jedzeniem?

Chyba nie będzie zaskoczenia 🙂

W motelach – im tańszy motel tym PODLEJ 🙁 Do wyboru na ogół masz:

  • gofry z syropem klonowym (fat)
  • omlety z serem w środku (fat)
  • bekon smażony (FAT)
  • jajecznica z proszku (…)
  • banany, jabłka
  • jogurty (cukier)
  • słodkie bułki (wiadomo)
  • chleb tostowy (innego próżno szukać)

W hotelach – jest lepiej, ale też trzeba uważać… albo mieliśmy pecha 🙁

Spaliśmy jedynie w dwóch hotelach (w tym jeden taki połowiczny, bo każdy pokój miał własną kuchnię i mieliśmy tam jedynie śniadanie kontynentalne).

Więc w przydrożnym SHERATONIE – śniadanie było naprawdę spoko 🙂

Duży wybór owoców, wędlin, jakieś kiełbaski, jajecznica i bekon oczywiście też 🙂 Ale czysto i co najważniejsze podane na normalnych talerzach, a nie papierowych 😀

w tym połowicznym hotelu w Miami- nazwijmy go aparthotelem 🙂 Było jak wspomniałam śniadanie kontynentalne, na które składało się: dwie kromki chleba, dżem i owoce. Był to najdroższy hotel jaki zabukowaliśmy z najgorszym jedzeniem 🙁

Ale jak również wspomniałam, była też własna kuchnia, więc mogliśmy sami sobie zakupić produkty i przygotowywać śniadania o jakich marzyliśmy 🙂

Ja jadłam kanapki z guacamole (tą jajecznicę ze zdjęcia na dole oddałam Mikowi). Mają tam przynajmniej dwa rodzaje guacamole: zwykłe i z chili (polecam to z chili) 🙂 + owoce. Super Sprawa 🙂 Bliskość oceanu, bryza i wysoka temperatura sprawia, że człowiek automatycznie przestawia się na lekkie jedzenie 🙂

Pozostali wcinali jajecznicę ze smażonym bekonem – czyli, tak jak w motelach tyle, że jajecznica z jajek 🙂

To co jeszcze warto zaznaczyć przy gotowaniu samemu to, to, że sklepy są tam naprawdę fajnie wyposażone 🙂

Wszystko wygląda jak z reklamy – pięknie zapakowane, owoce i warzywa aż się świecą i uśmiechają do Ciebie, guacamole gotowe w dwóch rodzajach, marchewki obrane, ziemniaki to samo, mix sałat z warzywami w karuzeli – wystarczy otworzyć, wymieszać i sałatka gotowa!, jajka ugotowane na twardo, jabłka w cząstkach (inne owoce zresztą też) 🙂 Wszystko! Wszystko tam jest – czego dusza zapragnie 🙂

No właśnie… to wszystko to też duża zguba 🙁 Jest tam taki wybór, że można dostać oczopląsu 😛

Z każdej półki kuszą Cię promocjami 🙂 Słodycze niemal same wskakują do koszyka! Kup 1 dostaniesz 1 🙂 Wszędzie takie naklejki 🙂

Ale przyznać trzeba, że człowiek przecież je oczami! I amerykański przemysł spożywczy doskonale o tym wie 🙂

Nic nie pomogą wyboldwane na słodkich produktach i napojach informacje o ilości kalorii, jeśli nadal będą człowiekowi wpychać więcej i więcej tych produktów oferując gratisy 🙂 

Ale, żeby nie było, że jestem jakąś mega zdrowo odżywiającą się laską – również mam swoje małe grzeszki 😀

Kocham Amerykę za to… że nie zlikwidowała COCA COLI CHERRY i nadal jest tam ona w wersji normalnej 😀  u nas w PL niestety jest tylko CC Zero i przestałam ją pić 🙂 Oczywiście są tego + , ale jednak apeluję o przywrócenie normalnej wersji 🙂

 

Na dole dodam jeszcze fotki z przykładowymi menu i cenami 🙂

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here