Wreszcie jest! Pierwszy wpis odnośnie naszego wyjazdu do USA i trasy na wschodnim wybrzeżu 😊 Nie ukrywam, że powstał on w wielkich potach, gdyż jakoś po poworcie nie mogłam się ogarnąć ze wszystkim…

Ale zaczynając 😊 Wszyscy pytają dlaczego wybraliśmy USA i trasę wybrzeżem wschodnim skoro dwa lata temu już w Stanach byliśmy (tyle, że na zachodnim wybrzeżu) – powody są dwa:

1.      Flipo.pl znów zaskoczyło nas MEGA niską ceną – 850 PLN za loty tam i z powrotem na trasie:

Warszawa – Frankfurt – Totonto – New Jersey

Owszem dwie przesiadki to dużo, ale lot bronił się ceną i tym, że na lotnisku mieliśmy nie czekać dłużej niż 3 godziny… no właśnie mieliśmy 😊 ale o tym później 😊

2.      Nie byliśmy na tym wybrzeżu i każdy z nas chciał zrobić trasę z Nowego Jorku do Key West mając przed oczami zarówno:

a.      Kobiety – Sex W Wielkim Mieście odnośnie NYC i przepiękne plaże i życie nocne w Miami 😊

b.      Mężczyźni – World Trade Center odnośnie NYC, a co do Miami się pokrywamy ;P. Ale tak naprawdę… to w całej tej ich wyprawie chodziło tylko i wyłącznie o zobaczenie destylarni Jacka Daniel’sa i degustacje, którą robiliśmy w drodze powrotnej 😀

Powody może prozaiczne, ale Nowy Jork i Miami to były Moje dwa ogromne marzenia, które się spełniły 😊

Czy loty z przesiadkami się opłacają? TAK! – jeśli w grę wchodzi cena 850 PLN w obie strony z bagażem 23 kg!!! To była serio mega okazja i terminy znikały w przeciągu kilku minut! My sami zmienialiśmy je kilkukrotnie, zanim udało nam się finalnie zrobić finalną rezerwację.

Sama podróż zapowiadała się naprawdę super 😊 Od momenty rezerwacji czekaliśmy na nią 5 miesięcy – rezerwację robiliśmy dokładnie 27.08.2017 a wylot mieliśmy 4.02.2018 🙂

Z Warszawy do Frankfurty lecieliśmy Lufthansą a na dalszej trasie Air Canada.

Oczywiście przy samodzielnym planowaniu podróży – trasy, hoteli, atrakcji etc.  zawsze jest troszkę zamieszania 😊 i tym przypadku nie było inaczej 😊

Problemy zaczęły się już na lotnisku w Warszawie, kiedy po podejściu do okienka odprawy Pani zapytała nas czy mamy wizy do Kanady 😊 Oczywiście ich nie mieliśmy, gdyż był to lot przesiadkowy więc myśleliśmy, ze nie będą nam potrzebne. Okazało się jednak, że byliśmy w błędzie… Pani poinformowała nas, że możemy zdobyć wizę rejestrując się na stronie www i wypełniając odpowiedni formularz – wizę otrzymamy w ciągu 24h!!! A przecież mamy lot za niecałe 1,5h!! Co robić?

Gorączkowo zaczęliśmy wypełniać formularze, każdy w swojej komórce – aby było szybciej, z nadzieją, że jednak wizy przyjdą w tej samej sekundzie w której naciśniemy przycisk „Wyślij” w zgłoszeniu 😊

Całe szczęście tak się właśnie stało 😊

Kolejne dwa loty upłynęły nam naprawdę szczęśliwie 😊 Ja mam tę przypadłość, że na pokładach samolotów śpię jak dziecko, więc podróże mijają mi nadzwyczaj szybko 😊

Kolejne przygody zaczęły się na lotnisku w TORONTO!!! To nasze PECHOWE LOTNISKO 😛

Najpierw nasz lot został opóźniony o godzinę, później poinformowano nas, że niestety dziś nikt nie poleci z powodu śnieżycy ☹ Air Canada oczywiście zapewniła nam hotel + vouchery na kolację i śniadanie, także nie było tak źle… w zasadzie AŻ tak źle, bo byliśmy bez bagaży – a wiadomo co to oznacza… 😀

Te same ubrania, brak kosmetyków, że o bieliźnie nie wspomnę 😛 Na szczęście wynagrodzeni zostaliśmy sowitymi porcjami kolacji  – człowiek najedzony to człowiek szczęśliwy!

Kolejny lot mieliśmy mieć nazajutrz o 12 😊 Wstaliśmy więc  pełni optymizmu, bo śnieżyca, a raczej śnieg przestał już padać 😊 więc byliśmy pewni, że bez problemu polecimy do New Jersey…

Niestety … ;P Na lotnisku okazało się, że nasz lot opóźniony jest o godzinę…

Na szczęście lotnisko w TORONTO jest mega nowoczesne – czekają tam na Was multimedialne iPady z dostępem do Internetu (nieograniczonym!), wszędzie wejścia USB gdzie można doładować swój sprzęt, wygodne krzesła czy stołki barowe – w zależności od preferencji 😊 Każdy ma dość miejsca dla siebie.

Po godzince oczekiwania zostaliśmy wpuszczeni do samolotu, ale zaraz po zasiądnięciu w fotelach załoga poinformowała nas, że jednak samolot nie odleci i musimy opuścić pokład… SERIO?! Przecież nie ma śniegu!…

Wysiedliśmy więc wszyscy po czym poinformowano nas o kolejnym godzinnym opóźnieniu 😊 Na szczęście AiR Canada była tak miła, że udało nam się wynegocjować z nimi FREE VOUCHERY na coś do jedzenia w zamian za niedogodności 😊 – Polak zawsze sobie poradzi i przetrwa w trudnych warunkach – wiadomo!

No dobrze, zjedliśmy, sprawdziliśmy fejsa, insta, snapa i inne media – generalnie przeczytaliśmy cały internet, a informacji o locie jak nie było tak nie ma…

Wszyscy pasażerowie byli już nieco rozdrażnieni tą sytuacją – każdy się gdzieś śpieszył, nam np. umknęła jedna noc w hotelu i jeden dzień z rezerwacji auta 😊

Kiedy po 1,5 h zostaliśmy znów poinformowani, że zaczyna się boarding, pełni nadzieli ruszyliśmy do wejścia 😊 Nie zgadniecie co się wtedy stało :D:D:D

Pewna para, która siedziała za nami (za pierwszym razem, kiedy siedzieliśmy w samolocie, a po chwili kazali nam wysiąść) wcale nie miała lecieć tym samolotem! Czaicie!? Ktoś wpuścił ich na pokład nie tego samolotu!!! 😊

Historia Kevina Samego w NY stała się więc dla mnie bardzo prawdopodobna 😊

Jesteście ciekawi czy tym razem odlecieliśmy?

…..

TAK 😊 Tym razem się udało – samolot szczęśliwie wzbił się w powietrze i równie szczęśliwie wylądował 😊

Także z jednodniowym poślizgiem zaczęła się nasza kolejna przygoda!

 

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here