Jeżeli wybierasz się do Panamy  to prócz stolicy, która oczywiście przyciąga rzesze turystów, warto zobaczyć też inne zabytki naturalne a na sama stolicę wystarczy poświęcić 2 dni. Poniżej co jest warte zobaczenia w pigułce!

Organizując podróż do Panamy trzeba pamiętać, że Panama leży w klimacie równikowym czyli albo leje i jest gorąco z ogromną wilgotnością, albo nie leje ale i tak jest gorąco i wilgotno. Im dalej na północ w stronę Kostaryki tym wyżej i tak, np. w okolicach miejscowości Boquete położonej blisko wulkanu Baru wzrasta wilgotność w powietrzu i odnosi się wrażenie, że non stop pada tam kapuśniaczek i temperatura oczywiście spada. Pamiętajcie więc, żeby kupując bilety wziąć pod uwagę jaka będzie pora. My akurat trafiliśmy na tę suchą i z wielką ulgą witaliśmy na naszych ciałach kremy z filtrem 70+ 🙂

Na samo Panama City warto poświęcić 2 dni. Można oczywiście nawet 2 tygodnie delektować się nocnym życiem i zwiedzać najdziksze zakątki stolicy, jednak stolica jak każda inna charakteryzuje się tym, że nie da się tak naprawdę poznać lokalnego życia podróżując tylko po niej. Panama City to mieszkanka wielu kultur hiszpańskojęzycznych i nie tylko. Na każdym rogu obok wenezuelskich arepas (smażone kukurydziane placki) można zjeść kebaba czy chińszczyznę.

Pierwszym must see, a raczej must do Panama City jest spacer wzdłuż Cinta Costera. Jest to tak naprawdę wjazd i wyjazd z miasta. Rozpoczyna się w dzielnicy finansowej i prowadzi przy wybrzeżu przez targ rybny, na których zdecydowanie warto się zatrzymać i skosztować lokalnych potraw, poprzez Casco Viejo (stare miasto, które rzeczywiście jest stare i dopiero zainteresowanie turystyczne tą destynacją spowodowało, że zaczęto odrestaurowywać wiele znajdujących się tam budynków. Niestety cięgle wiele z nich to opuszczone i zaniedbane ruiny lub po prostu jedna ściana budynku, a reszty brak ;)). Pozostałe, te odnowione dają śmiało znać jak to miejsce będzie wyglądać po zakończeniu renowacji – liczne hotele i restauracje, kawiarnie ze świeżo parzoną kawą, szkoły tańca i hiszpańskiego  – trochę jak w hiszpańskim miasteczku.

Taki spacer zajmie cały dzień, ale zdecydowanie warto go odbyć. Po drodze znajdują się najpiękniejsze perspektywy panoramy panamskiej stolicy, główne wieżowce, a jeżeli idziecie w południe to zobaczycie czas odpływu kiedy ocean obnaża zakamarki swojego dna, a wszystkie łodzie rybackie osiadają na mule i przypływu, kiedy widoki znowu nabierają piękna i są idealne do zdjęć 😉 Na targu rybnym trzeba skosztować lokalnych przysmaków, oczywiście prym wiedzie tu ceviche (kawałki ryb lub owoców morza w zalewie octowej) podawane w plastikowych kubeczkach, ale warto też skusić się na patacones – smażone zielone banany, tak popularne w tym kraju. Dalej droga prowadzi przez Casco Viejo wpisane na listę UNESCO gdzie znajduje się większość budynków administracyjnych i kulturowych. Tuż przed wejściem na Casco Viejo warto zajrzeć do pubu La Rana Dorada (złota ropucha – gatunek wymarłego płaza obecnego na terenach Panamy i Kostaryki) gdzie gorące temperatury ochłodzi pyszne kraftowane piwo. Cinta Costera kończy się Mostem Ameryk, pod którym znajduje się Kanał Panamski. Tym mostem wyjeżdża się z miasta żeby kontynuować podróż w głąb kraju.

Idąc Cinta Costera warto też zwrócić uwagę na liczne chicken busy przewożące pasażerów po całym mieście stanowiące stały element komunikacji miejskiej. Taki spacer na cały dzień to zdecydowanie bardzo intensywne rozpoczęcie zwiedzania miasta 🙂

Dzień drugi to zdecydowanie Kanał Panamski, który jak pisała wcześniej Sylwia tutaj, nie jest niczym pięknym ani zachwycającym, ale biorąc pod uwagę rolę jaką odgrywa w światowej gospodarce i w historii Panamy zdecydowanie warto zobaczyć to miejsce. Kanał ten to sztuczny odcinek wodny, który łączy Pacyfik z Oceanem Spokojnym. Ponieważ po obu stronach wody znajdują się na różnych wysokościach, kanał składa się z wielu śluz, które się odpowiednio otwierają i zamykają przepuszczając wodę do kolejnej, tak żeby przepływające statki mogły spokojnie przepłynąć z jednej strony na drugą. W dzisiejszych czasach, kiedy wiadomości przenoszą się w ciągu kilku sekund z jednej połowy świata na drugą, aż  trudno uwierzyć, że ciągle transport wodny ma takie znaczenie. Jest to jedna z najważniejszych dróg wodnych świata, która zdecydowanie ułatwia transport z zachodnich wybrzeży Ameryki Południowej do Europy. Przepływające przez kanał statki są gigantyczne i żeby móc przecisnąć się na drugą stronę ciągną je dwa wagoniki po torach ułożonych wzdłuż całego kanału. Na kanał najłatwiej dotrzeć taksówką – około 15 zł z centrum (tak, Uber świetnie się sprawuje w Panamie). Najpopularniejsze miejsce, do którego dotrze taxi to zespół śluz Miraflores, a bilet wstępu to 15 balboa (15 dolarów amerykańskich) obejmuje też projekcję filmu historycznego o budowie kanału. W drodze na kanał warto poprosić taksówkarza, żeby pokazał domki, w których mieszkali budowniczy kanału. Panama City było swego czasu podzielone potężnym ogrodzeniem na dwie części – jedną nadzorowaną przez Amerykanów i drugą panamską. Do części amerykańskiej Panamczycy nie mięli wstępu, a domki budowniczych ustawione są wzdłuż granicy obu stref. Na tę atrakcję poświęciliśmy łącznie z dojazdami około 5h. Gdybyśmy mieli więcej czasu jak pisała Sylwia moglibyśmy jeszcze skorzystać z pociągu, który jedzie wzdłuż kanału na wybrzeże pacyficzne – wschodnie. Drugą połowę dnia warto poświęcić na Park Metropolitan czyli zlokalizowaną w centrum miasta swoistą dżunglę, gdzie żyje kilka gatunków małp, leniwce, rosną cytrusy, tworzone są szkółki leśne, a wszystko odgrodzone od znajdującej się obok drogi szybkiego ruchu – ciekawy kontrast 😉 Wieczorem, ale jeszcze przed zachodem słońca warto wybrać się na taras widokowy w Hard Rock Cafe skąd można podziwiać całą panoramę miasta.

Dwa dni to wystarczająco żeby zobaczyć najważniejsze zakątki stolicy, my spędziliśmy w niej łącznie 5 i zobaczyliśmy jeszcze Zoo (mieliśmy nadzieję, że będzie tam jaguar lub inne dzikie i egzotyczne zwierzęta, niestety okazało się, że dla Panamczyków to chleb powszedni i były tam takie zwierzęta jak jeleń, świnia, dzik :D) i przemierzyliśmy wiele kilometrów chodząc po mieście i przekonując się, że zdecydowanie więcej oferuje Panama poza granicami swojej stolicy!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here