Dzień drugi na Panamskiej ziemi, to zaplanowane wcześniej zwiedzanie Kanału Panamskiego, o którym słyszeliśmy już wcześniej pogłoski, że to nic specjalnego 🙂 oraz Metropolitan Park.

Kanał Panamski może rzeczywiście nie robi jakiegoś ogromnego wrażenia, i rzeczywiście nie ma tam co oglądać poza przepływającymi statkami oraz łuzami, które otwierają się i zamykają przeprawiając statki na drugi ocean 🙂 No… może jestem ignorantką… Nie mniej jednak, jest to kawał historii Panamy i SERIO uważam, że wstyd gdybyśmy tam nie pojechali!

 

DCIM107GOPRO

Wstęp kosztuje 15 dolarów i w cenie zawiera: wstęp na taras widokowy, zwiedzanie muzeum budowy kanału oraz krótki film po angielsku.

Jak już w filmiku Mikołaj opowiedział, na początku kanał budowany był przez zespół Francuzów dowodzony przez Ferdinanda de Lesseps. Budowa ruszyła w 1881 roku i w rękach Francuzów była aż do 1904 roku. Francuzi przegrali walkę o budowę kanału z powodu licznych epidemii, które znacznie przerzedziły szeregi inżynierów i budowniczych. W 1904 roku budowę przejął rząd USA  po tym jak ich ówczesny prezydent – Theodore Roosevelt, odkupił prawa do jego budowy, która była kontynuowana aż do 1914 roku (wtedy przez kanał przepłynął pierwszy statek :)).  Jako, że to właśnie Stany Zjednoczone budowały kanał i odkupiły do niego prawa, stał się on przedmiotem sporu – Panama chciała odzyskać teren „zawłaszczony” przez USA, który został odgrodzony wielkim murem. Panamczycy nie mogli się nawet zbliżać do muru – ich kraj był podzielony, co wywołało ogromne zamieszki oraz liczne protesty i naciski na rząd, aby walczyć o ich ziemię.  Panama ostatecznie odzyskała Kanał dopiero w 1999 roku czyli po 85 latach od zakończenia  jego budowy!

To tak naprawdę samo sedno tego, co o kanale należy wiedzieć. My spędziliśmy tam stosunkowo niewiele czasu, gdyż nasz plan dnia był bardzo napięty. Gdybyśmy tego czasu mieli troszkę więcej to na pewno jeszcze:

  1. Przepłynęli byśmy się statkiem przez kanał Panamski
  2. Pojechali na 5 godzinną podróż koleją wzdłuż kanału Panamskiego – podobno bardzo fajna trasa!

Po wizycie w Kanale zajęliśmy się organizacją naszej podróży do Bouqette (to miała być nasza następna destynacja), i mieliśmy się tam udać dnia następnego. Nie posiadaliśmy auta, bo Mikołaj rezerwując je jak jeszcze byliśmy w Polsce, nie zwrócił uwagi (lub po prostu nie było to nigdzie zaznaczone), że cena nie obejmuje ubezpieczenia… a UBEZPIECZENIE to wynosiło dwa razy tyle, co kwota należna za auto (na cały wyjazd!)! Uznaliśmy więc, że ktoś po prostu chce nas oszukać! A jak! Jak to Polscy turyści 🙂 Przecież nie pierwszy raz wynajmowaliśmy auto i nigdy się z takimi dodatkowymi opłatami nie spotkaliśmy… Plan awaryjny był taki, że jedziemy autobusem! To 477 KM! Mieliśmy jechać albo cały dzień (jeśli wyjechalibyśmy rano) albo całą noc! BUSEM bez klimy! BUSEM załadowanym ludźmi , bez loku bagażowego – bo tam w taki sposób podróżują miejscowi (a nie turyści) a my przecież mieliśmy ogromne walizy! No dobra… ja miałam największą 😉 ale to przecież nic nie zmienia 😛 nie wyobrażałam sobie całodziennej, lub nawet całonocnej podróży z ok 25 kg walizką na kolanach!!!  Albo pod nogami, co oznaczałoby trasę w przykurczonej pozie!

Nie chcąc jednak aby wyszło, że marudzę przystałam na pomysł pozostałej części ekipy i poszłam razem z nimi na dworzec… A TAM! Okazało się, że nasz BUS na dodatek nie ma godzinowego rozkładu jazdy! Po prostu, pojedzie jak cały się zapełni… Tego tylko brakowało! Czekać nie wiadomo ile, aż BUS będzie na tyle pełny, że kierowca ruszy i potem tylko 7 godzin do celu! Zdecydować co robimy ostatecznie mieliśmy wieczorem 🙂

Następnym punktem programu był Metropolitan Park, do którego z dworca jest bardzo blisko, więc drogę tę pokonaliśmy na piechotę oszczędzając tym samym na UBERZE 🙂

Park ten położony jest na ogromnym terenie i znajduje się w nim kilka punktów widokowych z których można np. obserwować małpy 🙂 – my akurat widzieliśmy je tylko jednokrotnie z bardzo daleka :), ale z innych punktów widokowych można obejrzeć panoramę Panamy – i to jest jeden z piękniejszych widoków. Serio, to właśnie dla tego widoku warto tam pojechać!

Zwierzętami, które można spotkać w Panamie na każdym kroku w obszarach zalesionych, są Leniwce i w tym parku widzieliśmy ich dwa okazy – jeden spał na drzewie, a drugi nie zdążył na nie wejść, gdyż sen złapał go wcześniej 🙂 Patrzcie jaki słodki!

Były też żółwiki 🙂

Oprócz tego oczywiście oglądaliśmy bogactwo naturalne Panamy – można się tam genialnie wyciszyć 🙂 i troszkę schłodzić 🙂 My byliśmy w Panamie w marcu, kiedy temperatura w mieście sięgała ok 40 stopni, a w przestrzeni miejskiej beton i szklane wieżowce jeszcze potęgują odczucie gorąca. Jedynym sposobem aby uciec od lejącego się z nieba żaru są więc tego typu parki 🙂

DCIM107GOPRO

Serdecznie  polecam!

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here